Kabaret

Wszystko zaczęło się od momentu, kiedy zająłem się kabaretem. Pierwszym przedsięwzięciem, w jakim wziąłem publiczny udział, był KABARET STUDENCKI. Sami pisaliśmy teksty, a skecze pisało życie. Tu ogromną rolę w moim rozwoju odegrał mój dziadek – aktor komediowy, który nauczył mnie w zasadzie wszystkiego. Począwszy od tego, jak należy stanąć na scenie (wierzcie mi, że to duża sztuka poruszać się po scenie w taki sposób, żeby widz nie tracił kontaktu wzrokowego z twarzą aktora), poprzez sposób i wyrazistość mówienia, a na samym przygotowaniu scenografii i strojów skończywszy. Kabaret po dwóch latach przybrał formę muzyczną, która z czasem przekształciła się w regularne występy na scenie.

22 grudnia 1994

Dlaczego zająłem się prowadzeniem imprez? Totalny przypadek…

…Grając muzykę na scenie, jako śpiewający gitarzysta, niejednokrotnie byłem zapraszany do wzmocnienia zespołów grających na imprezach tanecznych i weselach. Miałem w związku z tym sporo płyt z utworami tanecznymi, żeby orientować się w tego typu repertuarze.

22 grudnia 1994 roku zadzwoniła do mnie koleżanka z prośbą, żeby ratować sytuację. Datę pamiętam, bo były to tylko 3 dni do świąt Bożego Narodzenia. Sprawa polegała na tym, że didżej który miał grać na weselu jej koleżanki zapadł się pod ziemię. Termin za trzy dni! Czasu na zastanowienie praktycznie nie było i pewnie dlatego zgodziłem się didżejować. To było pierwsze wesele, jakie poprowadziłem. A działo się to w Gdańsku, przy ulicy Długiej, w klubie CASSABLANCA. Potem wszystko potoczyło się jak lawina. Szef klubu zatrudnił mnie jeszcze kilkadziesiąt razy. Później przekazywano sobie mój numer telefonu i tak działałem przez szereg lat, ucząc się tego bardzo trudnego i odpowiedzialnego zawodu.

Od DJ-a do Wodzireja

Bardzo szybko zrozumiałem, że didżej ma na tyle ciężkie zadanie, że jak skoncentruje się na muzyce, to może zapomnieć o naprawdę dobrym poprowadzeniu zabaw i konkursów. Zacząłem więc poszukiwania prezentera muzyki, żeby samemu skupić się na roli wodzireja. Cały czas szkoliłem się i ćwiczyłem, jednocześnie czynnie prowadząc imprezy. Zaczęły zgłaszać się do mnie zakłady pracy, ośrodki kultury, a także profesjonalne firmy organizujące imprezy, które wymieniłem w dziale „Referencje”, żeby zatrudnić mnie jako podwykonawcę. Lista ofert rosła, ale i wymagania zaczęły rosnąć. Wraz z moimi didżejami i prezenterami grałem w klubach i hotelach Polski północnej w całej niemal rozciągłości. Terminy mnożyły się i często pokrywały. Nigdy nie ogłaszaliśmy się w gazetach, ani na stronach internetowych, ponieważ nie było takiej potrzeby. Zleceń mieliśmy bardzo dużo, a terminy nie pozwalały na wakacje i często kolidowały z występami zespołów, w których grałem.

Nowe wyzwania

W 2002 roku podjąłem wyzwanie prowadzenia imprez bezalkoholowych, których jestem gorącym zwolennikiem. Poprowadziliśmy mnóstwo wesel dla harcerzy z Trójmiasta oraz imprez firmowych, na których nie piło się alkoholu. Na takich imprezach poprzeczka jest już umieszczona bardzo wysoko. Wodzirej musi mieć ogromne doświadczenie i wiele pomysłów.

Cały czas pracuję nad doskonaleniem swojego warsztatu pracy. Uczę się pilnie języka angielskiego, aby mieć możliwość swobodniejszego prowadzenia imprez anglojęzycznych. Nie zaniedbuję również swoich umiejętności didżejskich. Staram się przez cały czas być na bieżąco i systematycznie pracuję jako DJ miksując pod pseudonimem DJ-TOMALDO.

Tomasz Pawlak